Jagodna (977 m n.p.m.) – Góry Bystrzyckie

by Dominika
Tablica z nazwą szczytu i wysokością

Jagodna, najwyższe wzniesienie Gór Bystrzyckich, była trzynastym zdobytym przez nas szczytem Korony Gór Polski. Co zrobić, aby wejście na Jagodną dostarczyło choć trochę wrażeń? To, plus inne informacje praktyczne, znajdziesz w tekście poniżej. Ale doczytaj do końca, bo zdobycie Jagodnej to sztuka rozstrzygnięcia wielkiego dylematu.

Szlak na Jagodną jest jednym z tych przejść bez historii. Mówiąc wprost – jest nudny. Jakkolwiek ja uwielbiam lasy, kocham drogi prowadzące przez las, to jednak podejście na Jagodną jest… “takie-se”. Żadne. Całą trasę w zasadzie pokonujesz szeroką, szutrową drogą, widoków żadnych (do czasu!), a po obu stronach świerki, trochę brzóz czy modrzewi i… więcej świerków. Nawet się tam za bardzo nie zmęczysz.

Trasa jest tak bardzo spacerowa, że kiedyś organizowano na niej nawet Japan Race, czyli bieg od schroniska PTTK Jagodna na szczyt… w japonkach. Na Jagodną wjedziesz z wózkiem, wejdziesz spokojnie ciągnąc sanki po śniegu (zalecana obecność śniegu), możesz się nawet poturlać. Choć tego ostatniego, ze względu na drobne kamyczki, nie polecam. Chyba, że masz duszę fakira czy coś.

Tak naprawdę na Jagodną warto zajrzeć z dwóch tylko powodów. No dobrze, jeśli zdobywasz Koronę Gór Polski, to trzech – jeszcze pieczątka przecież. Najważniejszy element wycieczki. A jakie są te dwa powody i co zrobić, żeby ten spacer na szczyt nieco uatrakcyjnić, to Ci zaraz wszystko opowiem.

Ale najpierw ustalmy sobie pewną sprawę…

Artykuł zawiera linki afiliacyjne (programy partnerskie). Oznacza to, że jeżeli zdecydujesz się na zakup (np. rezerwację noclegu), ja otrzymam z tego niewielką prowizję. Link afiliacyjny nie ma wpływu na wysokość ceny i nic Cię nie kosztuje. A mi pomoże kontynuować pracę na blogu, żeby dostarczać Ci wartościowych treści 🙂

Jeden? Dwa? A może trzy? – Ile szczytów ma Jagodna i co ma do tego Sasanka?

Tu nie ma jasnych odpowiedzi, a wersji krążących po Internecie jest co najmniej kilka. Najczęściej można przeczytać, że Jagodna jest górą o dwóch szczytach – jednym z nich jest właśnie Jagodna, a drugim Jagodna Północna, która czasami bywa mylona z Sasanką. I o tę Sasankę w zasadzie jest cała “awantura”.

Na początek rzuć okiem na mapkę poniżej:

Jagodna - mapka szczytów w masywie
Fragment mapy Gór Bystrzyckich i masywu Jagodna ze strony mapa-turystyczna.pl

Widać na niej wyraźnie szczyt Jagodna, o wysokości 977 m n.p.m. oraz drugi szczyt tej samej góry – Jagodna Północna o wysokości 985 m n.p.m. Ten drugi jest wyższy, ale nie znalazł się w Koronie Gór Polski ze standardowego powodu – nie prowadzi nań żaden znakowany szlak. Do tej pory wszystko jest proste.

Ale jeszcze niedawno, na wielu mapach w miejscu Jagodnej Północnej, widniała nazwa Sasanka. Taka sytuacja ma miejsce na przykład na mapie, którą znajdziesz na stronie geoportal.gov.pl:

Geoportal - Góra Sasanka
Fragment mapy masywu Jagodnej ze strony geoportal.gov.pl

Ciekawym jest, że na mapie Geoportalu Jagodna nazywa się Góry Jagodne, co zakłada nie jedną górę, a przynajmniej nie jeden szczyt. To by się zgadzało, bo wiemy, że są co najmniej dwa.

Jeśli przyjrzysz się uważnie obu mapom powyżej, zauważysz, że na północ od Jagodnej Północnej, jest zaznaczony jeszcze jeden szczyt. I uwaga – na mojej mapie, którą zabrałam ze sobą na wędrówkę (ExpressMap, Ziemia Kłodzka, skala 1:60 000, wydanie z 2021 roku), ten punkt o wysokości 965 m n.p.m. jest oznaczony jako… Sasanka. Zresztą zobacz poniżej:

mapa masywu Jagodnej ExpressMap Ziemia Kłodzka

Spróbowałam się więc dowiedzieć o co chodzi z tą Sasanką. Zwłaszcza, że niektórzy podają ją ciągle jako drugi szczyt Jagodnej, a spotkałam się nawet z opinią, że Jagodna ma… trzy szczyty! Czyli Jagodna, Jagodna Północna oraz trzeci – Sasanka. Czy aby na pewno?

Tu musimy się cofnąć aż do lat 40-tych XX wieku, kiedy to Konferencja Poczdamska ustaliła wschodnią granicę Niemiec, będącą zarazem zachodnią granicą Polski, w wyniku czego część ziem niemieckich znalazło się w obszarze naszego kraju. W tym i Góry Bystrzyckie. W 1949 roku Rozporządzeniem Ministra Administracji Publicznej o przywróceniu i ustaleniu nazw miejscowości nadano polskie nazwy nie tylko osadom, ale też wielu formom ukształtowania terenu. Na stronie 7. tego dokumentu znajduje się wykaz obiektów w Górach Bystrzyckich i tam pod numerem porządkowym 476. widnieje zapis: “Kohl-B. (ok. 885) Sasanka”, zaś pod numerem 479.: “Heidel-B. 978 Jagodna”.

Wynika z tego, że Sasanka to wzniesienie o wysokości około 885 m n.p.m., a przecież Jagodna Północna ma wysokość 985 m n.p.m. Zatem być może doszło do banalnej pomyłki. Co więcej, oznaczona ma mojej (współczesnej) mapie Sasanka ma tylko 965 m n.p.m, więc coś tu jest nie tak.

Przyjrzyjmy się więc tajemniczej “Kohl-B” z dokumentu z 1949 roku. Otóż Kohl Berg na niemieckich mapach oznaczona była jako góra o dwóch szczytach w miejscu, gdzie na dzisiejszych mapach oznaczony jest… Sasin (chyba nie ma nic wspólnego z ministrem Sasinem, 700 milionów również nigdzie nie znaleźliśmy 😉 ). Sasin ma dwa wierzchołki – wyższy o wysokości 886 m n.p.m. i niższy, liczący 869 m n.p.m., nieco na wschód od dzisiejszego niebieskiego szlaku. Wszystko to wskazuje, że Sasanka jest raczej jednym ze szczytów Sasina.

A co z tym szczytem koło Jagodnej Północnej? Na niemieckich mapach jest on opisany jako Stephans-Berg, czyli Góra Stefana.

Cała historia tego zamieszania wraz z licznymi mapkami, skanami dokumentów i całym wywodem, została opisana na stronie Wielka Korona Gór Polski. Autor zadał sobie naprawdę sporo trudu, aby dogłębnie przeanalizować kwestię szczytów w masywie Jagodnej.

No dobra, ale ile tych szczytów w końcu ma Jagodna? Tak, jak wspomniałam, powszechnie uważa się, że dwa. Spotkałam się raz jedynie z opinią, że trzy i osoba, która tak twierdziła, miała na myśli właśnie Górę Stefana (oznaczaną na niektórych mapach, jako Sasanka, ale nie wracajmy już do tego). A jakby się tak dobrze przyjrzeć, to na południe od Jagodnej jest jeszcze jeden, nienazwany, szczyt o wysokości 949 m n.p.m. To może są cztery szczyty? Aż tak, to nie. Ten czwarty jest jednak nieco dalej. Jednak… Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale teza o trzech wierzchołkach Jagodnej nie brzmi mi tak całkiem od czapy.

Jeśli podoba Ci się to, co robię, możesz mi pomóc robić to dalej 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jagodna – jak dojechać i gdzie zaparkować samochód?

Pasmo Gór Bystrzyckich, w których znajduje się Jagodna, jest mniej więcej na końcu świata. To znaczy nie za bardzo po drodze do czegokolwiek, tuż przy granicy polsko-czeskiej, trochę na południowy-zachód od Bystrzycy Kłodzkiej.

Skądkolwiek więc przybywasz, kieruj się na Bystrzycę Kłodzką, a następnie lokalną drogą przez Nową Bystrzycę do Przełęczy Spalona.

Nie znalazłam informacji na temat tego czy jakakolwiek forma transportu zbiorowego dociera w te okolice. Obawiam się, że najbliższymi punktami objętymi jakąś siecią połączeń z resztą świata mogą być jedynie Bystrzyca Kłodzka (daleko) lub Długopole-Zdrój (trochę bliżej, ale też daleko) oraz Międzylesie (już całkiem daleko).

W związku z tym, jeśli nie przemierzasz akurat Kotliny Kłodzkiej dookoła na piechotę (któż mógłby wpaść na taki pomysł?) i nie planujesz dojść skądś w te okolice na własnych nogach, jedyną opcją jest dla Ciebie dojechać tu tak po ludzku samochodem. Swój wehikuł możesz zostawić na bezpłatnym parkingu przy Schronisku PTTK Jagodna (współrzędne postoju: 50.2759015,16.5358333,18). Poniższa mapka powinna Ci wszystko w tym temacie wyjaśnić.

Tylko zachęcam, aby najpierw udać się na górską wycieczkę, a dopiero potem zajrzeć do schroniska. Oni tam twierdzą, że schronisko Jagodna ciężko jest opuścić i ja to potwierdzam. Wiedzą, co mówią!

Jak wejść na Jagodną i ile czasu to zajmuje?

Tu wielkiego wyboru nie ma, bowiem przez Jagodną przechodzi jedynie jeden, niebieski szlak. Na szczyt można dojść zatem z dwóch stron:

  • od strony Przełęczy Spalona i Schroniska PTTK Jagodna – najczęściej wybierany wariant,
  • od strony Przełęczy nad Porębą, z Długopola-Zdroju albo jeszcze dalej niebieskim szlakiem z Międzylesia.

Zacznijmy zatem od najbardziej popularnej opcji.

Wejście na Jagodną z Przełęczy Spalona

To jest rzecz tak banalna, że nawet kilkuletnie dzieci dają radę. Sporo osób z dziećmi zresztą widzieliśmy na szlaku właśnie od tej strony.

Wejście na Jagodną zaczyna się przy schronisku, gdzie możesz zostawić samochód, a następnie udać się na szczyt niebieskim szlakiem. Trasa prowadzi szeroką, szutrową drogą. W pewnym momencie szlak skręca na chwilę w las, ale jeśli to zignorujesz i pójdziesz dalej drogą, to też będzie dobrze, bo znaczki niedługo potem na nią wracają. Możesz tego odejścia szlaku nawet nie zauważyć. Nic też przez to nie stracisz, na tym odcinku “leśnym” szlaku nie dzieje się nic wyjątkowo interesującego.

Co jakiś czas napotkasz na trasie jakąś ławkę albo stolik z ławkami, przy którym można zrobić przystanek na drugie śniadanie albo po prostu chwilę sobie posiedzieć.

Na początek zdobędziesz jeden ze szczytów Sasina, ale nie będzie to strome podejście. Na odcinku około kilometra, musisz wspiąć się niecałe 100 metrów w górę. Później będzie chwilka oddechu, ale nie przyzwyczajaj się za bardzo, bo już za moment zaczniesz podchodzić na Górę Stefana (na mapie oznaczona jako Sasanka – o tym już pisałam wyżej). To też nie dramat, bo odcinek dość długi, a do pokonania masz znów około 100 metrów w górę. Jak już tam wejdziesz, to do celu praktycznie już będzie płasko.

Szczyt Sasin oznaczony jedynie zniszczoną kartką na drzewie
Szczyt Sasin oznaczony jedynie zniszczoną kartką na drzewie

Fajnym pomysłem wydaje się zdobycie Jagodnej na rowerach. Droga jest do tego bardzo dobra. Na profilu terenu pod poniższą mapką trasy możesz zobaczyć dwa strome podjazdy, ale to tylko takie wrażenie. Tak naprawdę na odcinku około 4 km masz do podjechania troszkę ponad 200 metrów w górę. Łatwizna.

Cała trasa spod Schroniska Jagodna na szczyt i z powrotem liczy niecałe 9 km i powinna Ci zająć nie więcej niż 3 godziny, zakładając tempo bardzo spacerowe, kontemplacyjne wręcz, z jednym lub dwoma krótkimi przystankami po drodze. Bo dokąd tu się spieszyć?

Wejście na Jagodną z Przełęczy nad Porębą – wariant niebieskim szlakiem z Międzylesia

To jest wariant dla ambitnych i pierwotnie taki właśnie planowałam, ale – szczerze mówiąc – nie przekonały mnie ostatecznie walory tej trasy. Niby szlak przechodzi koło takich ciekawostek jak Jama Solna czy ruiny Zamku Szczerba, ale wizja odwiedzenia tych obiektów nie zrekompensowała ostatecznie w mojej głowie konieczności marszu przez ładnych 10 km wzdłuż drogi krajowej numer 389, czyli tzw. autostrady sudeckiej.

Ale jeśli masz ochotę na takie atrakcje, to trasę oznaczyłam na poniższej mapce. Łącznie liczy ona prawie 25 km i powinna zająć Ci nie więcej jak 8 godzin. Teren na tym odcinku nie jest trudny.

Wprawdzie ruszaliśmy na Jagodną z Międzylesia właśnie, ale z powyższych względów, postanowiliśmy sobie nieco tę trasę skrócić. Szczegółowy opis znajdziesz w następnych akapitach.

Wejście na Jagodną z Przełęczy nad Porębą – wariant krótszy z Długopola-Zdroju

Wiadomo jak super się idzie po twardej, asfaltowej drodze. W planach mieliśmy przejście niebieskim szlakiem z Międzylesia do Przełęczy Spalona, ale ostatecznie postanowiliśmy nieco oszukać system.

W tym celu podjechaliśmy z Międzylesia do Długopola-Zdroju… chciałam napisać pociągiem, ale akurat na tym odcinku trwał remont, więc w rzeczywistości pojechaliśmy PKSem, który kursował w ramach komunikacji zastępczej na tej trasie. Z Długopola-Zdroju poszliśmy do Przełęczy nad Porębą… wzdłuż asfaltowej drogi. No, ale lepsze 5 km asfaltem niż 10 km. Mimo wszystko.

Widok z Przełęczy nad Porębą
Widok z Przełęczy nad Porębą

Z Przełęczy nad Porębą poszliśmy niebiesko-żółtym szlakiem w stronę lasu i na początku trasa wiodła drogą, która miejscami zdawała się jeszcze pamiętać, że kiedyś była asfaltowa. Na tym odcinku trzeba zachować czujność, bo idzie się na tyle przyjemnie, że bardzo łatwo jest przeoczyć skręt szlaku z drogi w las. My przeoczyliśmy 😉 Pobocze drogi było gęsto porośnięte krzakami i pośród gęstwiny liści można nie dojrzeć znaków wymalowanych na jednym z drzew. Musieliśmy się kawałek wrócić, na szczęście nie duży. Na poniższym zdjęciu możesz zobaczyć jak wygląda to miejsce, gdzie oba szlaki odchodzą od autostrady sudeckiej.

Dalej idzie się wąską ścieżką przez las, ale tylko przez parę chwil. Kilkaset metrów dalej jest skrzyżowanie, gdzie żółty szlak rozchodzi się z niebieskim i stąd już do samego celu iść będziesz szeroką szutrową drogą.

Przy okazji – na mapie ten odcinek jest zaznaczony jako leśny i rzeczywiście trasa wiedzie przez las, ale droga jest na tyle szeroka, że drzewa nie dają tu wiele cienia. Korony drzew nie zamykają Ci się nad głową i nie chronią w żaden sposób przed słońcem przez większość trasy. Jeśli więc wędrujesz w godzinach okołopołudniowych, weź pod uwagę, że słońce będzie Ci albo świecić prosto w twarz, albo grzać w kark w zależności, w którą stronę akurat idziesz. To może mieć znaczenie w upalny dzień, kiedy masz nadzieję, że drzewa dadzą Ci nieco wytchnienia swoim cieniem. Mogą nie dać.

Odejście niebieskiego i żółtego szlaku od Austostrady Sudeckiej
W tym miejscu szlaki niebieski i żółty skręcają w las, ale znaczki wymalowane na drzewie mogą być słabo widoczne
Rozejście szlaków niebieskiego i żółtego w drodze na Jagodną od Przełęczy nad Porębą
Rozejście szlaków niebieskiego i żółtego w drodze na Jagodną od Przełęczy nad Porębą – prosto wiedzie szlak niebieski. Szlak żółty idzie akurat na lewo, poza kadrem, za moimi plecami.

Od skrzyżowania, na którym szlaki niebieski i żółty się rozchodzą (Ty idziesz niebieskim), nie ma już żadnych więcej miejsc, w których trzeba być uważnym. Ot, po prostu idziesz sobie prosto jak prowadzi droga. Bez niespodzianek, bez przesadnych nachyleń terenu, bez żadnych szczególnych wydarzeń. I bez widoków, bo szlak ciągnie się przez las, który skutecznie zasłania wszystko, co się da.

Idziesz tak i idziesz, i idziesz, dalej idziesz, aż nagle zaskakuje Cię obrazek wyrastającej ponad świerkami wieży widokowej na szczycie Jagodnej i ze zdziwieniem stwierdzasz “o, to już tu?”. Taka to właśnie wycieczka 🙂

Droga na szczyt i wieża widokowa na Jagodnej

Co na szczycie?

Szczyt Jagodnej jest niezbyt wyraźnie zaznaczoną kopułą, a to oznacza, że jest na nim sporo miejsca. Zmieściła się tam nie tylko stalowa wieża widokowa, dzięki której możesz zobaczyć piękną panoramę Masywu Śnieżnika oraz Góry Bystrzyckie w pełnej krasie, ale również wiatka, pod którą możesz się schronić w razie gorszej pogody oraz kilka ławeczek ze stolikami, w sam raz na odpoczynek i przekąskę po trudach wędrówki.

Istotnym elementem jest oczywiście również tablica z nazwą szczytu, pod którą wszyscy robią sobie zdjęcia, w szczególności ci, którzy dokumentują swe wyczyny celem zdobycia tej czy innej odznaki.

Zdecydowanie powodem, dla którego warto tu przyjść, jest wybudowana w 2019 roku wieża widokowa. Wznosi się ona na 23 metry i pozwala spojrzeć szeroko ponad koronami drzew. A tam – cuda! Poza Masywem Śnieżnika i oczywiście Górami Bystrzyckimi wokół, możesz dostrzec również Góry Stołowe, Sowie, Bardzkie i Orlickie. A przy dobrej pogodzie podobno nawet i Karkonosze!

Ja na szczycie Jagodnej w Górach Bystrzyckich
Wieża widokowa na szczycie Jagodnej
Widok z wieży na Jagodnej na Śnieżnik
Widok z wieży na Jagodnej na Śnieżnik
Widok z wieży na Jagodnej na Igliczną
Widok z wieży na Jagodnej na Igliczną
Droga na szczycie Jagodnej niebieski szlak na południe
Droga na szczycie Jagodnej – niebieski szlak na południe do Przełęczy nad Porębą
Droga pomiędzy świerkami na szczyt Jagodnej niebieski szlak na północ
Droga pomiędzy świerkami na szczyt Jagodnej – niebieski szlak na północ w stronę Przełęczy Spalona

Gdzie na Jagodnej znaleźć pieczątkę?

Znalezienie pieczątki na szczycie nie było wbrew pozorom takim prostym zadaniem i wymagało pewnej spostrzegawczości. W czasie, kiedy tam byliśmy (sierpień 2022), pieczątka mieszkała w plastikowym pudełku śniadaniowym przytwierdzonym do wiaty na lewo od wieży widokowej. Dokładnie wyglądało to tak, jak na zdjęciach poniżej.

Wiata na szczycie Jagodnej
Wiata na szczycie Jagodnej, na lewo od wieży widokowej
Pudełko z pieczątką w wiacie na szczycie Jagodnej
Pudełko z pieczątką ze szczytu

Schronisko Jagodna – miejsce, którego nie można ominąć!

To miejsce iście kultowe, a ochów i achów na jego temat krążących po Internecie jest jak mrówek w bystrzyckich lasach. Słyszałam o nim same dobre rzeczy na długo zanim pierwszy raz w nim zawitałam i powiem jedno: nic a nic nie zmyślali! Tu jest naprawdę pięknie 🙂

Przede wszystkim klimat Schroniska PTTK Jagodna jest czarujący. Koleżeńska atmosfera, żadnej spiny, proste zasady oparte na zaufaniu. Piękna sprawa. Warunki noclegowe – wiadomo: standard schroniskowy. Tu nikt nie oczekuje chyba złotych klamek. Ale miejsc do spania jest sporo, woda ciepła, ludzie przyjemni i uśmiechnięci. I to coś, co ma to miejsce, że po paru chwilach już rozumiesz przeczytane zdanie o tym, jak to niby nie jest łatwo je opuścić. Ty już czujesz, że będziesz się rano zbierać powoli, żeby troszkę tu jeszcze pobyć, odrobinkę swój wymarsz w dalszą drogę opóźnić 🙂

Wszelkie informacje na temat noclegów, aktualnych cen, dostępnych miejsc i w ogóle wszystko-wszystko znajdziesz na stronie Schroniska PTTK Jagodna.

Schronisko PTTK Jagodna
Schronisko PTTK Jagodna tablica na ścianie budynku wysokość 8110 m n.p.m.
Aklimatyzacja w bazie Jagodna przebiegła wyjątkowo sprawnie – 8110 m n.p.m. – tego się nie doświadcza codziennie! 🙂
Wnętrze jadalni Schroniska PTTK Jagodna

Nie przesadzę chyba ani trochę, jak powiem, że – poza wyjątkowo przyjemną atmosferą – największym plusem schroniska jest kuchnia. OK, nie odwiedziłam wszystkich schronisk w Polsce, a tym bardziej na świecie, ale jestem przekonana, że jeśli chodzi o ilość jedzenia, jaką tu otrzymujesz i jakie ono jest pyszne, poprzeczka została zawieszona tak wysoko, że ciężko będzie komukolwiek temu dorównać. Jedliśmy tu zarówno obiadokolację, jak i śniadanie. W obu przypadkach nasze porcje były ogromne, ale tak smaczne, że nie zostawiliśmy nawet okruszka.

Ja się dodatkowo skusiłam jeszcze na flagową w sezonie letnim potrawę schroniska – racuchy ze śmietaną i jagodami, bo w trakcie jedzenia obiadu kilka razy widziałam, jak zamawiali je inni ludzie i jakie cudowności odbierali, że po krótkiej wewnętrznej batalii doszłam do wniosku: “trudno, będę się turlać, ale je wcisnę! Na szczęście jutro mamy bardziej z górki 🙂 “. To nie jest ten rodzaj jedzenia, które spożywam na co dzień, bo tam węglowodanów więcej niż desek w schroniskowej podłodze, jednak nie żałuję niczego. Ani trochę!

Pyszne racuchy z jagodami i śmietaną w Schronisku PTTK Jagodna

Podsumowanie

Jagodna to szczyt, który niczego od Ciebie nie oczekuje i nie wymaga. Wejdziesz tam nawet na rękach, jak się postarasz. Góra jest w tym uczciwa, bowiem niewiele też oferuje w zamian. Na szlaku nie znajdziesz spektakularnych widoków, podejść godnych prawdziwego górołaza, malowniczych skałek ani nic w tym rodzaju. Znajdziesz świerki. I modrzewie. Ogólnie dużo drzew wszędzie. Plus świerki.

W skrócie można powiedzieć, że droga na Jagodną jest dość nudna. Szeroka, utwardzona, beznamiętna. Idziesz, idziesz, idziesz aż w którymś momencie nagle zaskakuje Cię szczyt. Bo gdyby nie tablica i stercząca ponad drzewami wieża widokowa, to mogłabyś nawet nie zauważyć, że oto zdobyłaś najwyższe wzniesienie Gór Bystrzyckich.

Myślę, że można tę wędrówkę uatrakcyjnić nieco, wybierając nań inną porę roku niż środek lata. Jestem przekonana, że jesienią ów las dostarczy o wiele więcej emocji i powodów do zachwytu. Albo zimą. Ale wiesz, taką śnieżną zimą, kiedy to czapy śniegu wylegują się na gałęziach świerków jak tłuste, leniwe koty. To są obrazki, które warto rozważyć przy planowaniu swojej wędrówki na Jagodną, chociaż te piękne okoliczności mają też swoją ciemną stronę i smutne konsekwencje, o których powiem za chwilę.

Wspomniana wyżej wieża widokowa jest jednym z trzech powodów, dla których warto się tu pojawić. Po przyjemnym skądinąd spacerze przez las, możesz wejść po schodkach na wysokość 23 metrów, aby doznać zachwytu panoramą Masywu Śnieżnika, Gór Stołowych, Sowich, Orlickich, oczywiście Bystrzyckich, w których – przypominam – jesteś. A jak Ci się poszczęści, to możesz dostrzec nawet Karkonosze. Ci, którzy twierdzą, że wypacają siódme poty na podejściach na szczyty dla piękna widoków, nie będą zawiedzeni.

Ale ja i tak wiem, że większość to robi dla pieczątki 😉 I to jest oczywiście ten drugi powód, dla którego co roku tłumy przedreptują kilometry niebieskim szlakiem do wiatki przy wieży widokowej 😉

Powód trzeci nie jest ściśle związany z samą górą i od razu zalecam Ci go pominąć do czasu powrotu z wędrówki. Zakładając, że zaczynasz na Przełęczy Spalona. Tak, mam na myśli Schronisko PTTK Jagodna. Ono jest tak fajne, tak przyjemne i takie wspaniałości tutejsza kuchnia oferuje, że powiadam Ci – najpierw góra, potem laba w schronisku. W tej kolejności. W przeciwnym razie ze zdobycia szczytu mogą być nici, bo w Schronisku Jagodna działa jakiś specyficzny rodzaj miłej grawitacji, która sprawia, że trudno je opuścić.

A jak już zasiądziesz w ławie przy stole w schroniskowej jadalni jako dumny zdobywca królowej Gór Bystrzyckich, z całego serca polecam Ci uczczenie tego podboju racuchami ze śmietaną i jagodami. Godniejszej potrawy na tę okoliczność nie ma!

No… chyba, że wybierzesz opcję zdobywania szczytu w ciekawszych niż letnie, na przykład jesiennych bądź zimowych, okolicznościach, to wtedy… no wiesz… jagody wtedy nie rosną. Wówczas polecam Ci coś innego z bogatego menu schroniska. Na przykład kotlet Chatarki albo grule z gzikiem. Tu nie ma złych wyborów. Cokolwiek zamówisz, czeka Cię kulinarna rozkosz.

Teraz już sama widzisz, że zdobycie Jagodnej tak naprawdę sprowadza się do rozstrzygnięcia ogromnego dylematu – czy udać się nań piękną złotą jesienią lub oszałamiającą, śnieżną zimą, ale wówczas żegnajcie boskie racuchy z jagodami? Czy jednak zanudzić się w środku lata na szlaku, na którym każdy świerk będzie wyglądał tak samo, ale za to zatopić zęby w mitycznym pokarmie jagodowych bogów?

Na te pytania nie ma dobrej odpowiedzi. Ja bym dla pewności sprawdziła oba warianty 😉

Leave a Comment

* Używając tego formularza, wyrażasz zgodę na przechowywanie Twoich danych przez tę stronę zgodnie z polityką prywatności.

Ta strona potrzebuje ciastek (cookies), żeby poprawnie działać. Bez tego ciężko ją zapędzić do roboty :) Niech żre na zdrowie! Co to za ciastka?