Życie w czasach zarazy

Sars Gate Oslo

Jak wygląda nasze życie w czasach zarazy? Właściwie niewiele różni się od normalnego życia sprzed pandemii, poza tym, że niestety musiałam odwołać nasz wyjazd do Portugalii i odłożyć go na bliżej nieokreślone „później”. Wszystkie inne plany podróżnicze też niestety chwilowo (bo rozpatruję to mimo wszystko w kategorii „chwilowe”) zawisły na kołku.

Ale to nie znaczy, że zarzuciłam je całkiem. Przeciwnie! Z racji tego, że pracuję teraz w mniejszym wymiarze godzin i częściowo z domu, mam więcej czasu na czytanie, oglądanie różnych rzeczy i… marzenia! Oj, lista marzeń staje się coraz dłuższa i nie wiem czy mi na wszystkie życia starczy 😉

Jakiś czas temu przypomniałam sobie o Szlaku Appalachów. Oczywiście zapaliłam się w 10 sekund i teraz myślę, żeby pojechać.. może w przyszłym roku?… i przejść cały ten szlak. Jedyne ok. 3500 km przez góry przez kilkanaście stanów, z Georgia do Maine (myślę, żeby jednak pójść odwrotnie). Czy to nie brzmi cudownie? 🙂

Appalachian Trail w całej okazałości – tak wygląda marzenie!

Jak tylko zaczęłam czytać więcej na temat tego szlaku, znalazłam też informacje o kolejnych, a że już wcześniej po cichu myślałam, żeby może wybrać się na Bałkany, do Albanii, Czarnogóry i w te okolice, stąd zafascynował mnie kolejny szlak – Via Dinarica – przez Góry Dynarskie od Albanii, przez Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację aż do Słowenii 🙂

Via Dinarica obejmuje póki co trzy szlaki – niebieski, biały i zielony, z czego niebieski i zielony są chyba jeszcze w fazie tworzenia (źródło: https://www.evadinaricaproject.com)

Do tego jeszcze kilkadziesiąt zdjęć z pięknych Gór Dynarskich i już niemal tam pojechałam! 🙂 No ale pandemia. Nic nie lata. Trzeba czekać. Trudno. Dopisałam do listy marzeń 😉

Swoją drogą to jednak niesamowity widok, kiedy otworzyłam znaną wyszukiwarkę lotów i przy zaznaczeniu maksymalnych parametrów cenowych i czasowych na połączenia lotnicze, pokazała ona zupełną pustkę…

Jakoś tak… pusto…

I to był dla mnie naprawdę smutny obrazek. Mam szczerą nadzieję, że linie lotnicze jednak dadzą radę jakoś przejść przez nadchodzący kryzys i już niedługo ta mapka zapełni się pomarańczowymi prostokącikami informującymi o połączeniach w danym przedziale cenowym. Nie wiadomo ile to wszystko potrwa, ale z pewnością nie wszystko będzie tak samo, jak wcześniej, kiedy już zaczniemy wracać do życia. Oby szybko!

Tymczasem lista marzeń ciągle rośnie, a ja znajduję w powiększaniu jej, czytaniu o kolejnych pięknych miejscach i planowaniu kolejnych podróży na „kiedy wszystko wróci do normy” błogą odskocznię od paranoi, która dzieje się wokół. Dodatkowo, zaopatrzyliśmy się ostatnio w dysk zewnętrzny do trzymania kopii różnych ważnych spraw poza komputerami (po tym jak ostatnio po którejś automatycznej aktualizacji wysypało mi system operacyjny, dołączyłam do zacnego grona osób, które robią backupy 😉 ), a to oznacza przerzucenie na niego także zdjęć i konieczność zrobienia w nich wreszcie porządku 😉 Pewnie stanie się to przyczynkiem do pojawienia się tu różnych wspomnień i opisów miejsc, o których jeszcze nie pisałam (albo pisałam jeszcze zbyt mało razy – np. Australia 😉 ).

Chwilowo jednak zajęłam się domową produkcją twarzokryjek, jako że od kilku dni obowiązuje nakaz zakrywania ust i nosa w miejscach publicznych. Idzie mi to wolno, jak wszystko, ale do końca pandemii może zdążę nam zrobić kilka sztuk, żebyśmy mieli w czym chodzić po mieście, parkach i lasach, jak już je w końcu od jutra znowu otworzą 😉 Nieskromnie powiem, że z pierwszych rezultatów mego dziergania jestem zadowolona i cieszy mnie, że wywołuje to radosne reakcje niektórych ludzi, których spotykam 🙂

twarzokryjka żółw na paszczy
Twarzokryjka żółw (to mógłby być mój znak zodiaku..)

Trzymajcie się wszyscy zdrowo, gdziekolwiek jesteście i niechaj jak najszybciej wraca do nas normalność 🙂

A co do obrazka „wprowadzającego” do tego wpisu – Sars’ gate jest ulicą w Oslo, nieopodal tamtejszego Ogrodu Botanicznego. Pan Sars był wprawdzie przyrodnikiem i nie miał chyba nic wspólnego z wirusem, ale no tak jakoś trudno uniknąć pewnych skojarzeń… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *