Katania – sycylijskie brzydkie kaczątko

by Dominika
Bazylika Katedralna św. Agaty przy Piazza del Duomo w Katanii

Gdybym miała w dwóch słowach opowiedzieć, jaka jest Katania, powiedziałabym, że jest pięknie brzydka. Jedni się w niej zakochują, inni twierdzą, że odwiedzić ją raz, to i tak za dużo. W tym artykule postaram się Cię przekonać, że Katanię odwiedzić warto, a już po dwóch dniach nawet nie zauważysz, jak zaczniesz tę uroczą szkaradę lubić.

Na pierwszy rzut oka Katania może nie zachęcać do bliższego poznania. Prawdopodobnie ów rzut oka będzie miał miejsce na lotnisku Fontanarossa, które – poza nazwą – niewiele ma w sobie piękna. Ot, nieduży, klocowaty budynek bez polotu. Zupełnie nie ma po co spędzać na nim zbyt wiele czasu, dlatego poniżej podpowiem Ci jak się z niego najszybciej wydostać i dojechać do miasta. A tam… jak już zaczniesz ignorować śmieci walające się po ulicach oraz pomazane sprayem, kruszejące elewacje niektórych budynków i ogólne zaniedbanie, to z pewnością oczaruje Cię piękny, pełen misternych zdobień sycylijski barok, wtopisz się z przyjemnością w uliczny gwar, natomiast tutejsze jedzenie sprawi, że Twoje kubki smakowe będą wywijać poczwórne aksle z telemarkiem z zachwytu. Czy trzeba czegoś więcej do udanego pobytu? 🙂

Artykuł zawiera linki afiliacyjne (programy partnerskie). Oznacza to, że jeżeli zdecydujesz się na zakup (np. rezerwację noclegu), ja otrzymam z tego niewielką prowizję. Link afiliacyjny nie ma wpływu na wysokość ceny i nic Cię nie kosztuje. A mi pomoże kontynuować pracę na blogu, żeby dostarczać Ci wartościowych treści 🙂
Via Etnea w czerwcowy wieczór
Via Etnea w czerwcowy wieczór

Jak się dostać z lotniska Fontanarossa do centrum Katanii?

Możliwości wydostania się z lotniska do centrum Katanii jest kilka.

Zacznę od chyba najmniej popularnego, a zarazem najdroższego sposobu, jakim jest przejazd taksówką. Ta przyjemność może Cię kosztować parę euro-dyszek (dokładnie nie wiem, ale liczyłabym, że około 30-40 EUR – stan na 2023/2024). Zanim złapiesz się za głowę, że kto w ogóle korzysta z tak drogiego transportu, pomyśl, czy aby nie podróżujesz przypadkiem w grupie 3-4 osób z bagażami, żeby rozłożyć ten koszt na wszystkich uczestników (lub z małymi dziećmi, które się wprawdzie nie dołożą do przejażdżki, ale nie będą też marudzić w autobusie) albo nie pakowała Cię Mama, więc masz trzysta kilogramów rzeczy w pięciu walizkach i zero ochoty taszczyć się z tym autobusami po mieście 😉 Ani jedno, ani drugie? To sprawdźmy kolejną opcję.

Autobus linii 524 albo 538 – to drugi biegun cenowy spośród opcji opuszczenia lotniska Fontanarossa. Bilet kosztuje tylko 1 euro, ale zupełnie nie polecam Ci tego sposobu. Dlaczego? Przystanek tych linii znajduje się około 500 m od lotniska. Wychodząc z terminala trzeba iść prosto (najlepiej w mapach Google wpisz Fontanarossa Goretti Est, bo przystanek trudno znaleźć), miejscami nie ma chodnika czy choćby pobocza, a ruch w pobliżu lotniska jest bardzo duży. W dodatku… wszystkie mrożące krew w żyłach historie o tym, jak jeżdżą Włosi, są prawdziwe. Dlatego uwierz – nie chcesz się znaleźć na tej drodze w poszukiwaniu przystanku, który nie bardzo wiadomo, gdzie jest.

My na początku planowaliśmy skorzystać właśnie z tej opcji, zwłaszcza że mieliśmy po przylocie bardzo dużo czasu na łażenie w kółko, bo przybyliśmy rano, a zameldować się w naszym mieszkaniu na weekend mogliśmy dopiero od 14:00. Ostatecznie jednak wybraliśmy sposób numer trzy, o którym Ci za chwilę powiem, a jak już jechaliśmy autobusem i patrzyliśmy na ruch na drodze… cieszyliśmy się, że żaden diabeł nie skusił nas jednak na szukanie tego przystanku.

 

I tak dochodzimy do najczęściej wybieranego wariantu, czyli skorzystania z autobusu linii Alibus. To najłatwiejszy i najbardziej efektywny sposób. Bilet kosztuje 4 EUR i można go kupić u kierowcy (za gotówkę lub kartą, ale lepiej mieć odliczoną gotówkę) albo w kiosku zaraz przy wyjściu z lotniska (jak byliśmy to tylko za gotówkę można było kupić te bilety).

Jak znaleźć Alibusy i kiosk biletowy? Otóż po wylądowaniu drepczesz sobie do budynku lotniska i jak do niego wejdziesz, to kieruj się na prawo w stronę terminala C. Zaraz za wyjściem, po prawej, są takie budki – w jednej z nich kupisz bilet na Alibusa. Informację o tym, w której budce sprzedają bilety, znajdziesz na szybie samej budki, jak już do niej podejdziesz. Często tłoczą się przed nimi ludzie, dlatego lepiej najpierw upewnij się, że czekasz do prawidłowej budki, a potem ustaw się w kolejkę. My na początku kupowaliśmy bilety właśnie w kiosku, bo nie byliśmy pewni czy można u kierowcy autobusu, ale można, więc wskazówkę o budkach zostawiam Ci w ramach lokalnej ciekawostki.

Przystanek Alibusów jest pomiędzy terminalem A i C. Tam jest kilka przystanków różnych firm i linii, ale informacja o tym, że to właśnie z tego przystanku odjeżdża Alibus, powinna być umieszczona na wiacie. A nawet gdybyś nie mógł jej znaleźć, po prostu bądź czujny i wypatruj autobusu z napisem “Alibus” na wyświetlaczu.

Alibusy jeżdżą co około 25 minut przez prawie całą dobę – od 4:40 rano do 0:30 w nocy. Bilet zakupiony na tę linię jest również ważny na innych liniach miejskich AMTS przez 90 minut od momentu skasowania. Rozkład jazdy autobusów oraz ich trasy i mapy przystanków możesz sprawdzić na oficjalnej stronie przewoźnika AMTS Katania (przestaw stronę na angielski + zakładka “Bus”).

Z przydatnych informacji dotyczących lotniska, to warto jeszcze udać się do informacji turystycznej, gdzie można otrzymać darmową mapkę Katanii. Budka informacji turystycznej znajduje się po drodze do wyjścia z lotniska w stronę przystanku Alibusa, przed samym wyjściem po prawej stronie.

Jeśli podoba Ci się to, co robię, możesz mi pomóc robić to dalej 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Gdzie znaleźć nocleg w Katanii?

Najlepiej szukać noclegu blisko centrum miasta. Po pierwsze – dla klimatu i bliskości wielu ciekawych miejsc oraz możliwości transportu. Po drugie – Katania ma również swoje bardziej mroczne oblicze, o czym będę jeszcze pisać dalej, i lepiej nie ryzykować zapuszczania się w jakieś bardziej odległe dzielnice. Zwłaszcza, jeśli masz w planach wracać późno wieczorem.

Zdecydowaną większość rezerwacji noclegów robię przez Booking.com. Szczególnie, gdy dotyczy to noclegów za granicą. Nie inaczej było i tym razem. Podróżowaliśmy w grupie trzech osób, dlatego uznaliśmy, że najbardziej optymalne będzie dla nas wynajęcie niewielkiego apartamentu. Zdecydowaliśmy się na San Camillo House (widzę, że zmienili nazwę na Bookingu) przy 23 Salita San Camillo, który okazał się bardzo ładnym mieszkaniem w sam raz dla naszej trójki.

Miejsce było wyposażone we wszystko, czego potrzebowaliśmy. W kuchni znaleźliśmy nawet powitalne kapsułki do ekspresu, żeby napić się popołudniowej włoskiej kawy, z czego oczywiście skorzystaliśmy. Mieszkanie jest dwupoziomowe. Na dole znajduje się salon ze stołem jadalnym, sofą i telewizorem oraz kuchnia i łazienka. Na górze, na antresoli, są sypialnie. Z początku obawiałam się czy nikt się nie spierniczy z tych krętych schodów do sypialni, ale nic takiego nie miało miejsca.

Dużą zaletą tego apartamentu było to, że znajdował się on w bocznej uliczce, gdzie było naprawdę cicho i spokojnie, a jednocześnie bardzo blisko do centrum oraz jednej w głównych ulic – Via Etnea. Dzięki temu położeniu nie budził nas o świcie dźwięk silników skuterów oraz klaksonów, które są tu w powszechnym użyciu i stanowią istotny element komunikacji na drodze.

Jeśli już miałabym szukać minusów tego mieszkania, to jedynym, aczkolwiek niezbyt istotnym, była łazienka, w której wentylacja nie do końca dawała radę z wilgocią, dlatego najlepszym pomysłem było zostawianie jej drzwi otwartych, kiedy nikt z niej nie korzystał oraz kiedy wychodziliśmy na miasto. Do tego na antresoli trzeba było trochę uważać na głowę, ze względu na niskie miejscami sufity, ale to też nie było dużym problemem. Właściwie więcej słabych stron naszego noclegu w Katanii nie odnotowałam. Ogólnie byliśmy bardzo zadowoleni.

alon kręte schody oraz kuchnia w tle w apartamencie San Camillo

Na koniec taka drobna uwaga: jeśli rezerwujesz nocleg we Włoszech i w ofercie jest wspomniany dodatkowo płatny podatek miejski, to nawet jeśli nikt o nim nie wspomni na początku, jak się będziesz meldować, miej zostawioną tę kwotę na koniec pobytu. Twój gospodarz z bardzo dużym prawdopodobieństwem się o to upomni.

Dobrą opcją dla dwóch osób i to przy samym Piazza del Duomo, może być także odrobinę droższy, ale bardzo polecany Hotel Centrale Europa. Sami w nim nie nocowaliśmy, ale czytałam pozytywne opinie o nim. No i bardziej w centrum Katanii niż na Placu Katedralnym być się już nie da 🙂

 

Katania – od czego zacząć?

Napiszę przewrotnie: zacznij od niczego! Być może masz zrobioną długą listę miejsc, które chcesz zobaczyć i zabytków do odhaczenia, ale daj sobie na początek chwilę, aby niespiesznie pospacerować ulicami miasta. Tutejsza Katedra czy ruiny amfiteatru czekają na Ciebie już setki lat, mogą poczekać jeszcze trochę.

Usiądź w kawiarnianym ogródku na leniwe cappuccino i z niedowierzaniem poobserwuj jak przebiega tu ruch samochodowy 😉 To naprawdę może być ciekawy spektakl! Zamknij oczy, poczuj ciepło sycylijskiego słońca na twarzy i wsłuchaj się w pełną życia mieszankę dźwięków ulicy. Wstąp na pyszne lody do okolicznej kawiarni i nie daj się długo namawiać na pistacjowe cannolo – tutejszy specjał cukierniczy. A ja Ci niżej podpowiem, gdzie znajdziesz najlepsze i w dobrej cenie.

Przede wszystkim: zwolnij. I daj się ponieść klimatowi południowych Włoch!

Widok na uliczkę w Katanii z ogródka przy jednej z restauracji

Kilka słów o bezpieczeństwie w Katanii

W ostatnich latach dobre imię Katanii zostało nieco nadszarpnięte i tajemnicą Poliszynela jest związek pomiędzy wzrostem przestępczości a wzmożeniem imigracji z południa. Dosłownie dzień po tym, jak kupiliśmy bilety na samolot, polskie media obiegła informacja o Polaku napadniętym w pobliżu budynku dworca, który walczył o życie w szpitalu. Po takiej wiadomości można trochę zwątpić w słuszność wyboru kierunku na swój krótki urlop.

Można powiedzieć, że to tylko jedna informacja, o której w ogóle usłyszeliśmy, bo dotyczyła Polaka i na którą akurat zwróciliśmy uwagę, bo niedługo mieliśmy do Katanii lecieć. I to oczywiście prawda. A jak sprawy wyglądały na miejscu?

Od razu powiem uczciwie, że nie mieliśmy ani w Katanii, ani nigdzie w okolicy, ani jednej sytuacji, w której czulibyśmy się zagrożeni lub choćby niepewni.

Trzeba przyznać, że sami Sycylijczycy starają się dbać o bezpieczeństwo i poprawiać wizerunek Katanii w świecie, bo na ulicach widzieliśmy dużo patroli lokalnej policji i carabinieri (żandarmeria). Mówi się o przestępczości, która urosła w ostatnich latach, ale głównie dotyczy to drobnych przestępstw typu kradzieże kieszonkowe.

Receptą na nie pakowanie się w kłopoty jest jak zawsze zdrowy rozsądek. Jeśli nie łazisz po podejrzanych dzielnicach w środku nocy, nie wymachujesz na prawo i lewo najnowszym iPhonem i nie świecisz złotem od stóp do głów – szanse, że coś Ci się nieprzyjemnego wydarzy, są bardzo niewielkie. Wspomniany wcześniej Polak został napadnięty w pobliżu dworca kolejowego, o 1 w nocy, a powodem była kradzież telefonu. I tamten Polak miał ogromnego pecha, bo w trakcie szamotaniny, upadł tak, że walnął głową o krawężnik. Gdyby nie to, prawdopodobnie stałby się kolejną bezimienną pozycją w policyjnych statystykach drobnych kradzieży (gdyby ją zgłosił) i nikt by o nim nie usłyszał.

Mieliśmy raz tę wątpliwą przyjemność, żeby o zmierzchu być na placu przy dworcu i rzeczywiście atmosfera tam robiła się gęstawa. Niby nic się nie działo, ale gromadzące się towarzystwo nie sprawiało zbyt dobrego wrażenia, więc sprawdziliśmy tylko, z którego przystanku miał następnego dnia odjeżdżać nasz autobus do Etny i szybko się stamtąd zmyliśmy. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy, słodkawy zapach, który spotykaliśmy w Katanii bardzo często. Zapach palonej marihuany.

Zupełnie inny klimat jest wieczorem na Via Etnea i w okolicy Piazza del Duomo. Tu przechadzają się turyści, w bocznych uliczkach otwierają się pizzerie, restauracje wypełniają się po brzegi, rosną kolejki do lodziarni, a wokół słychać gwar w różnych językach świata.

Turystyczna uica Via Etnea

Via Crociferi w Katanii

Piękna i Bestia – dwa oblicza Katanii

Kiedy będziesz oglądać zdjęcia z Katanii, na pewno zobaczysz na nich piękne, barokowe budynki wokół Piazza Del Duomo. Zobaczysz misternie zdobioną Bazylikę Katedralną Św. Agaty i nieco mniejszy Kościół Św. Agaty obok. Ukażą się Twoim oczom obrazki z gwarnego targu rybnego oraz wąskich, klimatycznych uliczek z niewielkimi restauracyjkami. Ze zdjęć uśmiechać się będą do Ciebie ludzie, niebo będzie cudownie błękitne, parasolki nad Via Gisira oraz Via Pardo radośnie kolorowe i możesz odnieść wrażenie, że to istny raj na ziemi.

I to wszystko będzie prawda. Ale nie cała.

Słoneczna Sycylia jest jednym z biedniejszych regionów we Włoszech. Jak spojrzeć na regionalne statystyki przychodów, to może jeszcze nie wygląda tak źle, bo plasuje się gdzieś w połowie stawki, ale jak już przeliczyć ten przychód w stosunku do liczby mieszkańców… No cóż, gdyby Sycylia była klubem piłkarskim, znajdowałaby się w strefie spadkowej do niższej ligi. Jak do tego dodać ponad 16% bezrobocia, to już w ogóle przestaje być tak kolorowo (sprawdziłam wyrywkowe dane za lata 2019-2022).

Wszystko to niestety widać także w samej Katanii. Chociaż wieczorami restauracje są zapełnione czasem do ostatniego krzesła w dużej mierze przez lokalnych mieszkańców, to jednak samo miasto jest dość zaniedbane. Ilość śmieci walająca się po ulicach sprawia, że po powrocie do Polski czystość u nas aż bije po oczach. Pocztówkowe budynki w centrum wyglądają pięknie, ale już kilkaset metrów dalej wiele z nich niszczeje, są pomazane sprayem lub kruszeją im tynki. Kilkaset metrów w linii prostej od wspaniałej Katedry możesz trafić na slumsy. Spacerując po uroczych włoskich uliczkach, dostrzeżesz wielu ludzi krążących bez celu i w większości będą to ludzie młodzi, a zapachem, który na ulicach poczujesz najczęściej nie będzie zapach świeżo upieczonej pizzy, lecz marihuany.

Katania wzbudzała we mnie coś w rodzaju czułości podszytej lekkim smutkiem lub może nostalgią. Kojarzyła mi się ze starą wdową, która dawniej była piękną damą, a teraz jest sama, opuszczona, zaniedbana, choć nadal stara się zachować klasę i styl. Mimo całego chaosu, bałaganu i ciemnych stron, ma Katania w sobie coś takiego, że już drugiego dnia zaczęłam się w niej czuć, jakbym tam była już bardzo długo. Nie powiem, że “u siebie”, bo trudno być “u siebie”, znając na tym etapie trzy ulice na krzyż, ale… “na miejscu”. Jeśli wiesz, o czym mówię. I z chęcią pobyłabym tam kiedyś trochę dłużej niż kilka dni, choć na pewno nie byłoby to miejsce, które rozważałabym do zamieszkania na stałe.

Brzydkie budynki i pomalowane sprayem mury widziane z ulicy Corso Martiri della Liberta w Katanii

Brzydki klocowaty budynek przy Piazza della Repubblica w centrum Katanii

Jedna z brzydkich i pomazanych sprayem bocznych uliczek Katanii

zniszczone kolorowe parasolki nad jedną z bocznych uliczek Katanii

śmietnisko i budynki mieszkalne w tle - widok z Piazza della Repubblica - Katania

slumsy w Katanii kilkaset metrów od centrum miasta

Katania – co warto zobaczyć?

Katania nie jest dużym miastem, a jej główne atrakcje są zgromadzone na obszarze niewielkiego centrum, więc przy dobrym zaplanowaniu zwiedzić ją można nawet w jeden dzień. Jeśli lubisz chodzić po muzeach oraz każdą możliwą atrakcję chcesz również zobaczyć od środka, możesz potrzebować dwóch dni. Wszystko zależy jaki rodzaj zwiedzania miasta preferujesz. Ja rzadko zaglądam do jakiegoś muzeum (chyba, że naprawdę wyda mi się ciekawe), raczej unikam zamykania się ze zwiedzaniem w budynkach, wolę swobodne spacerowanie ulicami i chłonięcie klimatu danego miejsca oraz wyszukiwanie detali w budynkach czy ulicznych scenkach codziennego życia.

Zwiedzanie polecam Ci zacząć od Kościoła św. Agaty, nieopodal Katedry, tuż obok Piazza Del Duomo. Pewnie się zastanawiasz dlaczego na start kieruję Cię akurat do kościoła? Ano dlatego, że ten obiekt ma wieżę widokową, z której możesz zobaczyć sporą część Katanii, jak również Morze Jońskie po jednej stronie i Etnę po drugiej. Wieża czynna jest codziennie w godzinach od 9:30 do 12:30, a do tego od wtorku do soboty dodatkowo od 15:30 do 18:30, a w niedzielę od 18:00 do 20:00. Wstęp kosztuje 5 EUR od osoby (stan na czerwiec 2023). Dobrze jest przyjść tu rano, bo na pewno będziesz chciała zrobić kilka fajnych zdjęć z góry, a wtedy jest dobre światło. Po południu słońce będzie Ci świeciło bardziej w obiektyw.

Kiedy już nacieszysz oczy widokiem katańskich dachów z wulkanem w tle, przejdź się na pobliski Piazza del Duomo, czyli Plac Katedralny. Znajduje się przy nim kilka pięknych i ważnych dla Katanii budynków. Najważniejszym jest – no któż by zgadł – Katedra św. Agaty, patronki Katanii. W świątyni umieszczono relikwie świętej Agaty, które co roku w okolicy 5. lutego, na pamiątkę śmierci patronki, są wyciągane i biorą udział w uroczystej procesji, która podąża ulicami miasta.

Przy Piazza del Duomo znajduje się również okazały budynek Palazzo degli Elefanti (który dziś jest siedzibą władz miasta) oraz – po przeciwnej stronie placu – Palazzo dei Chierici (Pałac Kleryków). Pomiędzy nimi, na środku Placu Katedralnego, stoi Fontana dell’Elefante z 1736 roku – symbol Katanii.

Ciekawostką jest, że pod Placem Katedralnym… płynie rzeka. Przekonać się o tym możesz idąc w stronę Pałacu Kleryków i kierując się do narożnika bardziej oddalonego od katedry. Znajduje się tam Fontana dell’Amenano. Wybudowano ją właśnie na rzece Amenano, której niewielki odsłonięty kawałek możesz zobaczyć.

Piazza del Duomo i Bazyllika Katedralna św. Agaty
Piazza del Duomo i Bazyllika Katedralna św. Agaty

Fontana dell'Elefante w remoncie oraz Palazzo dei Chierici w tle na Piazzo del Duomo w Katanii
Fontana dell’Elefante (w remoncie) oraz Palazzo dei Chierici w tle na Piazzo del Duomo w Katanii

bogate zdobienie lampy w kształcie skrzyżowania lwa z koniekiem morskim na placu Piazza del Duomo w Katanii

Palazzo degli Elefanti przy Piazza del Duomo w Katanii
Palazzo degli Elefanti przy Piazza del Duomo w Katanii

Fontana dell'Amenano przy Piazza del Duomo w Katanii
Fontana dell’Amenano przy Piazza del Duomo w Katanii

A skoro już tam jesteś, przejdź się kawałek ulicą, która prowadzi za tę fontannę. Kolorowe parasolki, zawieszone nad głowami, zaprowadzą Cię na słynny targ rybny w Katanii – La Pescheria. Tradycja targu rybnego została zapoczątkowana w XIX wieku i to właśnie tu codziennie rano przychodzą turyści, mieszkańcy, ale także restauratorzy z katańskich lokali, aby zaopatrzyć się w świeże ryby i owoce morza, a tuż obok – w uliczkach Via Prado i Via Gisira – również w orzechy, warzywa, owoce i przyprawy, a także sery i wędliny. Znajdziesz tu wszystko, co na Sycylii najlepsze. Targ czynny jest od poniedziałku do soboty w godzinach od 7:00 do 14:00, ale najlepiej tu być pomiędzy 8:00 a 12:00, bo później wiele stoisk się zwija. Spacerując pomiędzy straganami, zachowaj jednak czujność, by nie paść ofiarą kieszonkowców. Poza tym nie daj się naciągnąć i zawsze pytaj sprzedawcę o cenę przed zakupem. No i zawsze możesz się trochę potargować.

Kolorowe parasolki i restauracyjne ogródki przy Via Pardo - Katania
Kolorowe parasolki i restauracyjne ogródki przy Via Pardo

Kolorowe parasolki i restauracyjne ogródki na Piazza Santa Maria dell'Indirizzo w Katanii
Kolorowe parasolki i restauracyjne ogródki na Piazza Santa Maria dell’Indirizzo

Z targu rybnego możesz przejść się wzdłuż ulic Via Castello, a potem Via San Calogero aż do zamku Castello Ursino. To budowla pochodząca z XIII wieku, która – jako jedna z nielicznych – przetrwała wielki wybuch Etny w 1669 roku. Co ciekawe, oryginalnie zamek wybudowano nad morzem, na klifie, jako budowlę obronną, aby strzegł dostępu do Katanii od strony wody. W XVII wieku Etna w ciągu kilku miesięcy wyrzuciła z siebie takie ilości lawy, że pokryły one powierzchnię około 37 km², częściowo niszcząc Katanię oraz kilka przyległych wsi i… przesuwając linię brzegową. Z tego właśnie powodu dziś Zamek Ursino dzieli od morza ładnych paręset metrów. Zamek Ursino można zwiedzać. W środku mieści się królewska kolekcja archeologiczna oraz zbiór malowanych wozów.

Castello Ursino w Katanii
Castello Ursino

Dalej proponuję Ci powrót z zamku ulicą Via Castello Ursino w stronę Via Vittorio Emanuele II (po drodze miniesz amfiteatr grecko-rzymski z II wieku), z której skręć na placu św. Franciszka z Asyżu w lewo, w stronę dużego łuku z ciemnego kamienia – Arco di San Benedetto. Za tym łukiem zaczyna się Via Crociferi – piękna ulica z XVIII-wiecznymi kościołami po obu stronach. Najpiękniej wygląda pod koniec dnia, kiedy słońce jest już dość nisko na niebie i kładzie piękne cienie na zdobieniach budynków, wydobywając z nich cały urok i majestat. Jeśli przypadkiem zdecydowałaś się na wynajęcie apartamentu przy Salito San Camilla, który polecałam wyżej, to na Via Crociferi trafisz bez problemu. Wystarczy wyjść przed dom i pójść ulicą kawałek pod górkę, na koniec paręnaście schodków i już jesteś!

Via Crociferi - Katania
Via Crociferi

Figura na fasadzie Kościoła św. Franciszka z Asyżu - Katania

Salita San Camillo od strony Via Crociferi w Katanii
Salita San Camillo od strony Via Crociferi

Spacerując wzdłuż Via Crociferi na północ, dojdziesz w okolicę Piazza Stesicoro, a tam znajdują się ruiny kolejnego rzymskiego amfiteatru, wybudowanego prawdopodobnie około 300 roku p.n.e. Kawałek dalej trafisz do uroczego parku miejskiego – Villa Bellini, którego zacienione alejki dają przyjemny cień i nieco odpoczynku od upału, zwłaszcza latem. Polecam Ci przechadzkę po jego ścieżkach i poprzyglądanie się tutejszym roślinom. Niektóre są naprawdę bardzo ciekawe!

Ja idąca po fotogenicznych schodach w parku Villa Bellini w Katanii

ogrody Villa Bellini w Katanii

Ruiny rzymskiego amfiteatru w pobliżu Piazza Stesicoro w Katanii
Ruiny rzymskiego amfiteatru w pobliżu Piazza Stesicoro

Na koniec możesz wrócić na Piazza del Duomo wzdłuż ulicy Via Etnea, która swoją nazwę zawdzięcza temu, że prowadzi w stronę Etny, a na jej końcu, pomiędzy barokowymi kamienicami, przy dobrej widoczności dostrzeżesz wulkaniczny stożek. Via Etnea jest bardzo ruchliwa w dzień, za to wieczorem zamienia się w deptak pełen turystów i mieszkańców Katanii. Po drodze możesz wstąpić na pyszne cannolo z pistacjami do Insigne Cafè albo na lody do Don Peppinu. Albo na jedno i drugie! 🙂

Sycylijskie cannolo jedzone na ulicy Via Etnea w Katanii

 

Masz dość miasta? Skocz na Etnę!

Być w Katanii i nie pokusić się o wejście na najwyższy czynny wulkan w Europie? Aż ciężko się powstrzymać, tym bardziej, że to nie jest wcale skomplikowana wyprawa. W sumie… jako, że Katania cała położona jest na zboczu Etny (bo wulkan sięga jeszcze sporo w głąb morza), to i bez drapania się gdziekolwiek możesz powiedzieć, że byłaś na Etnie! Ale wiadomo, że nie o takie bycie tu chodzi 😉

Na temat Etny i tego, co warto wiedzieć przed wybraniem się na szczyt, wraz z masą przydatnych informacji i wskazówek, napisałam już odrębny, długi artykuł, więc nie będę tu powielać jego treści. Jeśli rozważasz wycieczkę na Etnę podczas pobytu w Katanii, polecam Ci poniższy tekst do przeczytania.


kolejka linowa i widok na Etnę

Etna – 7 rzeczy, które musisz wiedzieć przed wejściem na szczyt

Etna jest jednym z bardziej aktywnych wulkanów na naszej planecie, więc wejście na nią zależy od jej “humoru” w danym momencie. Ale przez większość czasu można to zrobić. Trzeba tylko przestrzegać pewnych zasad i lepiej się do tego wcześniej przygotować. O tym, co musisz wiedzieć przed wejściem na szczyt Etny… czytaj dalej


 

Brzydkie kaczątko i piękny łabędź – wycieczka do Taorminy

Wspomniałam już wyżej o urokach i ciemniejszych stronach Katanii, które sprawiają, że to miasto nie jest tak oczywiste i może nie wzbudzać wielkiego zachwytu od samego początku. Zupełnie inaczej sprawy się mają w Taorminie. Więc jeśli czujesz potrzebę nasycenia się pięknem, urokiem włoskiego miasteczka, które jakimś cudem potrafi ogarnąć swoje ulice, dzięki czemu nie walają się po nich wszędzie śmieci, jeśli masz ochotę na spacer po miasteczku, które jest idealne w każdym calu (poza plażą – to im trochę nie wyszło, ale to nie ich wina) i wymuskane jak panna młoda na wesele, to Taormina będzie doskonałym wyborem.

Aby się tam wybrać, czeka Cię około godzinna jazda samochodem na północ w stronę Mesyny bądź autobusem – te startują z dworca autobusowego przy ulicach Viale della Libertà oraz Via D’Amico. Autobusy jeżdżą co około godzinę. Aktualny rozkład można sprawdzić na tej stronie. Niestety, ma ona tę wadę, że nie przewidziano jej w innym języku niż włoski, ale obsługa wyszukiwarki połączeń na górze strony nie powinna sprawiać zbyt wielu trudności.

Samej Taorminie poświęcę jeszcze z niedalekiej przyszłości osobny artykuł, a wówczas znajdziesz tu link do tekstu z solidną garścią informacji i polecajek 🙂

Katania – gdzie zjeść coś dobrego?

Najprościej byłoby odpowiedzieć: wszędzie. Wszak Sycylia słynie ze wspaniałej kuchni, świeżych produktów, a szczególnie owoców morza. Ja akurat fanką tych ostatnich nie jestem, więc nie polecę Ci swoich sprawdzonych miejscówek w tym temacie, ale mam dla Ciebie całą listę innych wartych odwiedzenia miejsc. Oto one:

Bosco di Schirra (Via Santa Maria di Betlem) – to jest lokal z daniami, które oglądasz zza szybki i wybierasz sobie sama swoją kompozycję. Przy poszczególnych potrawach są podane ceny za porcję, więc nie ma niespodzianek. Jadłodajnia czynna jest w godzinach 10:30 – 16:30, więc jest idealna na lunch. To jedno z tych niepozornych miejsc, do których przychodzą głównie miejscowi i to jest chyba najlepsza rekomendacja. Ceny są bardzo przyjazne i za około 15 EUR na osobę można się naprawdę objeść po kokardę bardzo dobrym jedzeniem. Obsługa jest włoska i nie bardzo mówią po angielsku, ale niesamowicie się starali, byśmy dostali to, czego chcieliśmy i byli zadowoleni. Byli przy tym tak uśmiechnięci i uprzejmi, że polubiliśmy ich od razu. Zdecydowanie polecam to miejsce.

Sazi e Sani (Via Sant’Euplio) – tu zjesz fantastyczną pizzę neapolitańską. No wiem, gdzie neapolitańską na Sycylii, ale uwierz mi – warto. Wybór dodatków i ich połączeń jest tak duży, że trudno wybrać jednego faworyta i aż się prosi, by wrócić skosztować jeszcze innych wariantów. Ciasto w tej pizzy jest mięciutkie na brzegach i idealnie cienkie w środku. Składniki są świeżuteńkie i po prostu przepyszne. To jest doskonały pomysł na włoską kolację po całym dniu chłonięcia klimatu Katanii, bo ten lokal – jak każda szanująca się pizzeria – otwiera się dopiero o 19:30, więc najlepiej być około 20:00. Pizze nie są duże, ale są tak sycące, że ja potrzebowałam odrobiny pomocy przy skonsumowaniu swojej. Do tego chinotto – czyli typowo sycylijski napój z czerwonych pomarańczy – i naprawdę nic więcej do szczęścia już nie trzeba! Ceny są umiarkowane – za jedną pizzę zapłacisz ok. 10-15 EUR (ceny w czerwcu 2023). Obsługa mówi po angielsku (można się dogadać), ale menu jest tylko po włosku. Żeby mieć wersję angielską, należy zeskanować kod QR na menu, który przeniesie Cię na stronę pizzerii. Albo – jeśli nie znasz włoskiego – możesz iść na żywioł, wybrać w ciemno i zobaczyć, co Ci życie w osobie kelnera przyniesie 😉

Pizza neapolitańska w restauracji Sazi e Sani - Katania

Volù (Via Sisto) – to również pizzeria, której głównymi gośćmi są lokalni mieszkańcy. Wydaje się całkiem popularnym miejscem i lepiej jest tu zrobić rezerwację. Nam się trochę poszczęściło, ale tylko dlatego, że byliśmy w miarę wcześnie (około 20:00) i po krótkich naradach obsługa stwierdziła, że znajdzie nam stolik, jak uwiniemy się w 45 minut, bo potem mieli rezerwację. Nie przesadzali – kiedy wchodziliśmy do lokalu, był on jeszcze praktycznie pusty, ale w ciągu tych trzech kwadransów zapełnił się do ostatniego krzesła przy stole i byli to sami Włosi. Jeśli chodzi o pizzę, to i tu była wyśmienita. Obsługa słabo mówiła po angielsku, ale szło się dogadać. Menu oczywiście po włosku, wersja angielska na ich stronie po zczytaniu kodu QR z karty. Ceny mają umiarkowane – w granicach 10-15 EUR można zjeść naprawdę pyszną i dużą pizzę.

Insigne Cafè (skrzyżowanie Via Etnea i Via Penninello) – tu bywaliśmy najczęściej, ponieważ kawiarnię tę mieliśmy najczęściej po drodze i zawsze była otwarta (od bardzo wczesnych godzin do późnego wieczora). To połączenie kawiarni z cukiernią, gdzie dostaniesz nie tylko porządną, włoską kawę, ale również pełen wybór najróżniejszych smakołyków z cannoli i arancini na czele. Tu cannoli są wypełniane nadzieniem wcześniej i czekają gotowe w lodówkach, dlatego wafelek jest od środka powleczony warstwą czekolady, żeby pozostał odpowiednio kruchy. Wafelek, czekolada i pistacje – czy istnieje lepsze połączenie?

Insigne Cafe przy Via Etnea - Katania

cannoli w Insigne Cafe przy Via Etnea - Katania

Trattoria “U Fucularu” (Via Euplio Reina 20) – jeśli masz ochotę na makaron – przepraszam – pastę oczywiście, Trattoria “U Fucularu” może być miejscem, które spełni pod tym względem nawet bardzo wysokie oczekiwania. Znajdziesz tu nie tylko pasty, ale również sałatki, dania z ryb czy owoców morza i bardzo smakowite przystawki. Mają też bardzo dobre wino domu. Szczególnie polecam miejsce w ogródku – te kolorowe krzesła i wąska uliczka pośród kamienic robią świetny klimat do takiej włoskiej kolacji.

Trattoria U Fucularu

Don Peppinu (skrzyżowanie Via Etnea i Via Vittorio Emanuele II) – lodziarnia z cukiernią, do której – zwłaszcza wieczorem – ustawiają się ogromne kolejki. Niech Cię to jednak nie zniechęci – obsługa jest bardzo sprawnie zorganizowana i wszystko idzie szybko. A warto chwilę poczekać, bo to właśnie tu zjesz najlepsze lody w Katanii. Porcje lodów są ogromne, więc proponuję nie brać więcej na raz niż 3 smaki. Za taką górę lodów w 3 smakach zapłaciliśmy bodajże 6,50 EUR i zaręczam, że była ona warta każdego centa. Poza lodami polecam Ci także spróbować ich cannoli, które są wypełniane nadzieniem dopiero przy zamówieniu, dzięki czemu sama rurka pozostaje idealnie krucha. Istne niebo w gębie!

cukiernia-lodziarnia Don Peppinu przy Via Etnea w Katanii

pyszne włoskie lody w wafelku z cukierni Don Peppinu przy Via Etnea w Katanii

Jak pokochać Katanię w 3 dni?

To może nie być łatwa miłość. Na pewno nie od pierwszego wejrzenia. Ale jeśli wierzyć, że droga do serca wiedzie przez żołądek, to Katania zna ją doskonale i trafi tam nawet w kompletnych ciemnościach w dodatku z zawiązanymi oczami!

To właśnie polecam Ci w Katanii. Nie ganianie z wywieszonym językiem od zabytku do zabytku, przez setny już kościół i trzydziesty pomnik czy fontannę, nie odhaczanie misternie sporządzonej listy z pozycjami “musisz zobaczyć, bo inaczej jakby Cię tu nie było”. Niczego nie musisz!

Zamiast tego ciesz się słońcem, daj się ponieść gwarowi miasta, połaź sobie po tych uliczkach bez celu i złap odrobinę luzu. Pogadaj z Włochami tym bardziej, im bardziej nie znasz włoskiego, a oni angielskiego. Uśmiech i gesty czynią cuda 😉 Idź na targ rybny, odwiedź sąsiednie ulice i place, skosztuj wszystkiego, co dasz radę zmieścić, a jak nie dasz rady, to weź na wynos. Usiądź w kawiarnianym ogródku przy pysznym cappuccino z cannolo i poobserwuj ludzi wokół. Albo ruch samochodowy, to potrafi być niezły spektakl!

Pozwól sobie po prostu być. Bez presji planów, bez pośpiechu. Za to z uśmiechem i dystansem do świata. Niech duch włoskiego “dolce vita” towarzyszy Ci podczas przechodzenia przez pasy na dowolnym świetle (to czasem nie robi różnicy nikomu). I ani się obejrzysz, jak zaczniesz to sycylijskie brzydkie kaczątko lubić. A gdzieś pomiędzy kieliszkiem włoskiego wina a makaronem z serem gorgonzola i pistacjami, zaczniesz się zastanawiać, w jaki sposób poukładać kalendarz urlopowy, żeby tu skoczyć chociaż na chwilkę ponownie. Bo nie mam wątpliwości, że nie raz zatęsknisz.

Trinacria - symbol Sycylii, którym jest meduza o głowie kobiety, do której dołączone zostały trzy zgięte w kolanach nogi

Skuter zaparkowany na schodach w jednej z bocznych uliczek Katanii

zimne włoskie piwo w restauracji na Piazza del Duomo z Katedrą w tle

Rzadki widok na ulicach Katanii - rośliny - tu w wielkich donicach

Leave a Comment

* Używając tego formularza, wyrażasz zgodę na przechowywanie Twoich danych przez tę stronę zgodnie z polityką prywatności.

Zobacz więcej

Ta strona potrzebuje ciastek (cookies), żeby poprawnie działać. Bez tego ciężko ją zapędzić do roboty :) Niech żre na zdrowie! Co to za ciastka?