Plany na 2024 rok – aż się boję myśleć!

by Dominika
Zachód słońca na plaży w Darłowie

Kto mnie zna, ten dobrze wie, że szalone pomysły to nie jest nic niespotykanego w moim świecie. Ale w tym roku zamierzamy przynajmniej kilka z nich zrealizować i już na samą myśl o niektórych pocą mi się ze strachu dłonie. Tu nie będzie miejsca na odpuszczanie – będzie dużo pracy, jeszcze więcej pracy, planowania, główkowania i… czy ja wspomniałam o pracy? A jak to się wszystko uda zrealizować, to już chyba nie będzie przed nami rzeczy niemożliwych!

Każdy początek nowego roku wzbudza we mnie falę entuzjazmu, bo oto na stół wjeżdża nowa pula urlopowa, a ja mam zawsze sto tysięcy pomysłów na co by ją tu przehulać. Nie inaczej jest w tym roku, przy czym konkretne plany to są dwa. Niewiele, jak na cały rok, ale w tym przypadku liczy się jakość, nie ilość. A może w międzyczasie uda się wyskoczyć tu czy tam w okolicy.

Taki układ z dwoma większymi wyjazdami w roku ma swoje plusy, bo więcej czasu będę mogła przeznaczyć na pracę na blogu i przy filmach na YouTube. Bo o ile na tym drugim jakichś większych zaległości nie mam, to jeśli chodzi o listę tematów na bloga… Tych na pewno długo nie zabraknie. No i nie samymi postami blog żyje, mam tu jeszcze parę pomysłów do wdrożenia, a ponieważ wszystko tu robię sama i wielu rzeczy muszę się dopiero nauczyć, stąd już teraz wiem, że czeka mnie w najbliższym czasie sporo pracy. Ale właśnie tak się spełnia marzenia!

Najpierw nic, potem wszystko

Tak mniej więcej ułoży się ten rok, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Pierwsze kilka miesięcy zamierzam przeznaczyć na doszkalanie się, prowadzenie bloga i nadrabianie zaległości oraz… coś, co będzie wymagało ode mnie dużo pracy i będzie dość stresujące, bo na razie nie mam zielonego pojęcia jak to się robi krok po kroku.

Po latach noszenia w sobie tego pomysłu przy jednoczesnym braku działań w stronę jego realizacji, postanowiłam… napisać książkę 🙂 Wiem dokładnie o czym ona będzie, mam w głowie wizję tego, jakbym chciała, by wyglądała, mam nawet w głowie całe gotowe akapity czy nawet rozdziały. Tylko jeszcze nie zaczęłam pisać 😉

Nie wiem jeszcze kiedy, ale na pewno na początku ukaże się ona w wersji elektronicznej, a być może kiedyś także i papierowej. Póki co wiem dokładnie nic na temat tworzenia takiej e-książki (poza napisaniem tekstu), nie mam pojęcia, jak to technicznie zrobić, żeby ją udostępnić i to są być może banały, ale przez bardzo długi czas skutecznie blokowały mnie przed zrealizowaniem tego pomysłu. W tym roku postanowiłam zamienić “nie wiem” na “dowiem się i nauczę”. W końcu stron internetowych też nie umiałam kiedyś robić, a ta jakoś działa!

W pierwszej połowie roku nie planuję żadnych wyjazdów, ale może uda się spontanicznie gdzieś w okolicy wyskoczyć na chwilę. Pozornie więc nie będzie się działo dużo, ale tak naprawdę w tym czasie zadzieje się ogrom rzeczy. Jeśli tylko starczy mi mobilizacji i będę dość wytrwała.

Żeby to sobie ułatwić i żeby nie zarzucić się od razu toną rzeczy do zrobienia, które mi się będą piętrzyć, bo nie jest nawet możliwe zrobienie ich w narzuconym sobie czasie, wymyśliłam pewien sposób: 366 kroków. Czyli codziennie będę robić przynajmniej 1 rzecz, która przybliży mnie do realizacji moich celów. Cokolwiek, co będzie realnym kawałkiem czegoś większego. Bo nawet jeśli nie zdołam zrealizować tego czy innego celu w 2024 roku, to przynajmniej będę do niego ileś kroków bliżej. No i oczywiście nie ja wymyśliłam tę metodę tak w ogóle, ale postanowiłam wyrobić sobie nawyk stosowania się do niej.

Za to w drugiej połowie roku… Sprawy podróżnicze nabiorą tempa. Wstępnie planujemy rzeczy na lipiec i wrzesień. Najbardziej martwi mnie, że – z racji ograniczeń urlopowych – nie mamy za wiele marginesu do żonglowania datami, ale bardzo liczę, że uda nam się to wszystko poukładać.

Wyżej się nie da

Jeśli śledzisz mojego bloga, to doskonale wiesz, że zdobywamy Koronę Gór Polski i w miarę możliwości staramy się wykorzystać dostępny urlop na wypady w kolejne górskie pasma. Dotąd udawało nam się zdobywać w ciągu roku po kilka szczytów. Rekordowy pod tym względem był 2022 rok, kiedy zdobyliśmy ich aż 8. Rok 2023 zakończyliśmy z łącznym bilansem 21 z 28 szczytów.

Uznaliśmy, że pora zmierzyć się z najwyższym z nich – z Rysami. To najwyższy szczyt nie tylko w Tatrach, ale też w całej Polsce. Niektórzy od Rysów zaczynają swoją przygodę z Koroną Gór Polski, inni tym akcentem właśnie kończą, a my stwierdziliśmy, że nie ma na co czekać, trzeba brać byka za rogi i wejść w tym roku.

Dla mnie będzie to na pewno ogromne przeżycie i będę musiała się do tego bardzo mocno przygotować. Nie tylko kondycyjnie, choć to oczywiście też i już nad tym pracuję, ale przede wszystkim… psychicznie. Bo ja się takich gór zwyczajnie boję. I nie chodzi tu o wysokość, bo byłam już wyżej, chociażby na Teide na Teneryfie (3718 m n.p.m., niektóre źródła podają 3715 metrów). Chodzi o ekspozycję, o wąskie, kamieniste ścieżki na stromych ścianach i dużo przestrzeni wokół. W takich warunkach mój błędnik trochę świruje i zdecydowanie nie czuję się komfortowo. Nie, żeby wpadać w panikę czy coś, ale ta góra będzie ode mnie wymagała dużego przełamania swoich lęków.

Mimo strachu, jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego planu. Wiem, że będzie to dla mnie trudne, ale chcę się z tym zmierzyć. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pogoda dopisze i dam radę stanąć na szczycie, choćby tylko na minutę, na pamiątkowe zdjęcie i żeby od razu zejść… Będę z siebie bardzo dumna 🙂

Ja siedząca na Malinowskiej Skale

Rok spełniania marzeń

Jak już napiszę i wydam książkę, choćby na początek tylko w wersji elektronicznej, oraz zdobędę Rysy, najwyższy szczyt polskich gór, to co jeszcze mogę w tym roku zrobić? Jakie marzenie spełnić? Powiem krótko: kompletnie szalone!

Mam wiele marzeń, a całkiem sporo z nich towarzyszy mi od czasów podstawówki albo liceum. Czyli bardzo długo. Niektóre są względnie łatwe do spełnienia (a mimo to czekają ciągle w kolejce), inne… zawsze wydawały mi się zupełnie abstrakcyjne.

Od ładnych paru lat gadałam o jednym z takich marzeń, zbierałam nawet na bilet lotniczy. Odkładaliśmy razem z Krzyśkiem co tydzień symboliczną kwotę na tę wielką podróż “kiedyś tam”. Ale mimo to, chyba nawet ja nie do końca wierzyłam, że mogłabym to marzenie spełnić. Aż któregoś wieczoru, wychodząc na urodziny kolegi, podjęliśmy decyzję: robimy to!

Nie zdradzę na razie co planujemy, bo jest na to o wiele za wcześnie i po prostu nie chcę zapeszać. Jeśli los będzie nam sprzyjał i uda się tę podróż zorganizować, to z pewnością będzie: daleko, cholernie drogo, ale niesamowicie ciekawie. Nie wiem czy na polskich blogach podróżniczych znajdzie się jakakolwiek relacja z kraju, do którego chcemy się wybrać. Nic dziwnego, bo jest to jeden z najmniej odwiedzanych przez turystów krajów na świecie. I jest tak daleko, że nie wykluczamy, iż chcąc tam pojechać, a potem wrócić, nie okrążymy przy okazji Ziemi dookoła! Czy to nie brzmi fascynująco? 🙂

Więcej o tym i o innych sprawach, także tych, których często “na zewnątrz” nie widać, o postępach w realizacji marzeń i inspiracjach do realizacji Twoich, o tym, co wyszło, a co okazało się kompletną klapą – o tym wszystkim będę pisać przynajmniej raz w miesiącu w newsletterze. To takie listy, które wysyłam do chętnych osób. Oni zwykle pierwsi wiedzą, co w trawie piszczy.

Nazwałam ich Pionierami, bo dzielnie przecierają ze mną newsletterowe szlaki i w zamian za zapis, nie otrzymali niczego. Żadnego e-booka, grafiki, żadnego ekstraska. Dostali jedynie obietnicę, że na zawsze pozostaną wyjątkową grupą i kiedy już stworzę coś, co będę oferować w zamian za zapis do newslettera, ta grupa zostanie zamknięta. I nikt już więcej nie będzie mógł do niej dołączyć. Pionierzy dostali też obietnicę, że jeśli kiedyś napiszę tę książkę czy stworzę cokolwiek innego, co chcieliby mieć, dla nich cena zawsze będzie niższa niż dla całej reszty świata. To w podziękowaniu za zaufanie, jakim mnie obdarzyli, zapisując się ot tak, za nic.

Chcesz dołączyć do tej grupki wybrańców losu? To kliknij ten pomarańczowy przycisk poniżej i zostaw swój adres mailowy.

Trzymam kciuki za Twoje plany i marzenia na 2024 rok i mam nadzieję, że zostaniemy w kontakcie! 🙂

Jeśli podoba Ci się to, co robię, możesz mi pomóc robić to dalej 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

2 komentarze

Jula 28 stycznia 2024 - 12:13

Trzymam kciuki. Powodzenia!

Reply
Dominika 28 stycznia 2024 - 15:08

Dziękuję Jula! 🙂 Już pierwsze kroki do realizacji poczynione i powoli zaczynam czuć ten dreszczyk emocji 😉

Reply

Leave a Comment

* Używając tego formularza, wyrażasz zgodę na przechowywanie Twoich danych przez tę stronę zgodnie z polityką prywatności.

Zobacz więcej

Ta strona potrzebuje ciastek (cookies), żeby poprawnie działać. Bez tego ciężko ją zapędzić do roboty :) Niech żre na zdrowie! Co to za ciastka?